Warzywa w diecie sportowca -Adam

Łukasz Dróżdż 2 lipca 2015 0

Do liczenia kalorii i makroskładników podchodzę z duża rezerwą- jak ktoś chce, to niech sobie liczy, jednak 90% osób, nie zrobi to ŻADNEJ różnicy, jeśli będzie jadł na oko.

Pomijam osoby PROELOFIT, więźniów kurczaka z ryżem i osób, które spełniają się i realizują poprzez dokładanie kolejnych gramów mięsa na siebie 🙂

Jednak nigdy nie zrozumiem sensu liczenia węglowodanów z warzyw (pomijam warzywa skrobiowe, strączki itd. spożywane w dużych ilościach). Ogrom „węgli” z tych warzyw to… błonnik, a de facto na strawienie brokułów zużywamy więcej energii, niż one nam dostarczą, a o wartości odżywczej i prozdrowotnej nawet nie ma co się rozwodzić.

Także w dużym skrócie:

NIE LICZ NIGDY KALORII Z WARZYW

(dopóki nie spożywasz ich po 2-3kg dziennie ((+ opcje wymienione wyżej w tekście)); nie jesteś na dietach ketogennych, albo wymysłach po 1000kcal dziennie, NIE BĘDZIE MIAŁO TO ŻADNEGO ZNACZENIA)

Dyskusja: TUTAJ

Komentarze