Rozprawka o kondycji „sportów walki” w Polsce

Łukasz Dróżdż 26 sierpnia 2013 0
Seria "Łamiemy Tabu"

Seria „Łamiemy Tabu”

Zauważam pewną dziurę w aktualnej sytuacji zawodników polskiej sceny MMA. Ta dziura powstała na tle organizacji UFC, i razi mnie w oczy.

Brak przygotowania fizycznego, kondycyjnego oraz zapewne uzupełniającego powoduje, że typowy Polski przedstawiciel tej dyscypliny nie dotrzymuje kroku standardom narzucanym z zachodniej granicy. Skąd taka rozbieżność?

FINANSE

Na pierwszy plan rzuca się aspekt finansowy. Polski rynek przesegregował zapędy zawodników, i np. na pełną pomoc poprzez sponsoring może liczyć garstka najlepszych (lub wypromowanych). Kolejne gałęzie ich rozwoju są blokowane: Sala, siłownia, trener, dojazdy… Zabezpieczenie materialne kurczy się, a w momencie uciekających pieniędzy, uciekają możliwości.

Finanse

Odpowiednie przygotowanie do startu w zawodowym turnieju SW pochłania fundusze rzędu kilku tysięcy złotych, jednocześnie trwając kilka miesięcy.

Wyobraźmy sobie jednak, sytuację w której to pretendent do miana profesjonalnego zawodnika MMA, ma pełne zabezpieczanie finansowe (podejrzewam, że da się znaleźć takie osoby). W takim przypadku można zakładać, kilka innych błędów które popełniają trenerzy, bądź i sami „zainteresowani”. Najgorszy z nich to czysta nieudolność, bądź inaczej: Brak odpowiedniej wiedzy. Wiedzy na temat diety, suplementacji, a przede wszystkim dopingu.

WIEDZA

Temat tabu, unikany jak ognia. I to właśnie przez tą konspirację, rozbieżność pomiędzy kulturystyką, a sztukami walki jest olbrzymia. W kulturystyce nikt się nie oszukuje, doping jest tam znany i każdy Kowalski wie, że takowy sportowiec go używa. Po prostu o tym się nie mówi, ani nie zaprzecza. Internet jest przesiąknięty wiedzą na temat dostępnych środków, i jak je stosować aby zapewnić najbardziej optymalny anabolizm, gdy chodzi o poprawę wyników „na macie” jest już gorzej. Osobiście zakładam, że wynika to z ilość promotorów danego środowiska. Z biegiem lat i w naszym kraju rozwiniemy skrzydła w tej dziedzinie, widać to w zwiększających się frekwencjach na amatorskich ligach MMA, oraz ilości pomniejszych eventów.

DODATKOWA WSPÓŁPRACA Z TRENEREM PERSONALNYM

Odbiegając od środków pseudo nielegalnych, spójrzmy na wygląd przeprowadzanych treningów, oraz utrzymującej się tendencji dietetycznej w kręgach sportowców. Ile dostępnych trenerów personalnych, czy też żywieniowych reklamuje się jako osoba wyspecjalizowana w prowadzeniu zawodnika sportu wytrzymałościowego? Ilu z ich porad korzysta? Posiadamy namnożenie postaci po 2 tygodniowych kursach przygotowujących do tej dziedziny. Wystarczy rozejrzeć się po siłowniach, posłuchać ludzi tam pracujących. Niektórzy z nich poprzez wytrwałość, bądź też znajomości (ale nie wiedzę, lub osiągnięcia!) wskakują wyżej, zaczynają współpracować z osobami którzy z sportu się utrzymują. Mieszanka wybuchowa dla najmniej winnego. Zaczynają się błędy, straty i w finale porażki. Rodzi się zatem pytanie: jak temu przeciwdziałać? Przede wszystkim współpracować (i nie bać się jej) z osobami które nie wyrosły spod ziemi, i mają za sobą zaplecze doświadczenia, jak i osiągnięcia. Sprawdzić wiarygodność takiej osoby poprzez fora dyskusyjne. Poczytać opinii na jego temat, lub o nią poprosić w kontekście sportów walki. Nie ukrywam, że dla początkującego jest to garstka dostępnych ludzi, i czasami nie małe koszty, jednak wszystko staje się bardzo opłacalne.

Trener Personalny

Korzystanie z usług dodatkowych trenerów personalnych bądź dietetyków jest bardzo popularne wśród zawodników Stanów Zjednoczonych.

POSTSCRIPTUM

Dziwi mnie jednak wygląd „naszej” rodzimej czołówki SW którą można dostrzec przełączając kanały sobotniego wieczoru. Poziom tkanki tłuszczowej, przygotowania kondycyjnego, stricte wytrzymałościowego. Te aspekty tworzy się poprzez odpowiednie przygotowanie, które bardzo często zawodzi. Nie podejrzewam aby finanse grały tutaj główne skrzypce. Pozostaje brak wiedzy osób za nich odpowiedzialnych, albo zawziętość wobec starych schematów. Słyszałem nie raz jak to trenerzy wymuszali na bokserach kilkukilometrowe biegi po miejskich nierównych chodnikach, najlepiej w trampkach. Trenerzy MMA prowadzili ciężkie treningi jeszcze 2 dni przed nadchodzącymi walkami, głodówki w celach zbijania wagi, używanie środków przeczyszczających. Przykładów można mnożyć, mam jednak wielką nadzieję, że z czasem poprzez promowanie mądrego prowadzenia osób ćwiczących, bez powielania mitów i błędów szkoleniowych będą to przykłady o tendencji malejącej.

Autor: Łukasz Dróżdż

Komentarze