Post od godziny 18 – walka z mitami

Przemysław Michalak 29 czerwca 2017 0

Walka z mitami, czyli post od godziny 18

 

Mimo coraz to łatwiejszego dostępu do wiedzy w zakresie zdrowego żywienia, wciąż słyszy się mity o „Magicznej” godzinie 18! Dlaczego magicznej? Ponieważ wg legend post od tej godziny zniweluje wszelkie złe nawyki żywieniowe i pozwoli uzyskać nam zdrową sylwetkę – tłuszcz znika sam!
Postanowiłem przyjrzeć się bliżej kilku aspektom funkcjonowania tego „systemu”, który w mojej opinii może wyrządzić więcej złego niż dobrego.

Jest to pierwszy krok dla wielu, którzy rozpoczynają swoją przygodę z odchudzaniem – niestety zwykle z marnym skutkiem. Większa część osób podejmujących się tego wyzwania, poddaje się, a prawdziwy sukces osiągają jedynie Ci, którzy brną głębiej w całą otoczkę bycia FIT i zdrowego żywienia. Dodatkowo odkrywają przy tym, że system ten nie jest tak doskonały jak mogłoby się wydawać.
Niestety przeglądając kolorowe czasopisma, oglądając reklamy telewizyjne lub słuchając znajomych, z których wielu uważa się za ekspertów w dziedzinie – bardzo łatwo ulec nam manipulacji. Hasło „nie jedz po 18” pada zapewne na co drugim rodzinnym obiedzie, gdy zacznie się temat o zdrowym odżywianiu i redukcji tkanki tłuszczowej 😉

 

Co rzeczywiście możemy osiągnąć wprowadzając post żywieniowy od godziny 18?

 

Faktycznie, jeżeli w skali dnia mamy kilka posiłków, z których ostatni występuje po godzinie 18 – jego brak (z powodu postu), na pewno przyczyni się do mniejszego spożycia kalorii w ciągu całego dnia – wywoła tym samym deficyt kaloryczny (wartość niższą niż ta pozwalająca nam zachować obecną masę ciała).
Jak mogę śmiało określić, że będzie to deficyt? W końcu to zaledwie jeden posiłek i dodatkowo nie znam sumy kalorii z całego dnia.
Jeśli opieracie się o kalkulatory wyliczające zapotrzebowanie kaloryczne – jasno i wyraźnie otrzymacie odpowiedź: ile kalorii powinniście spożywać, aby utrzymać wagę – uznajmy, że jest to punkt zero. Według kalkulatora, każda wartość poniżej punktu zero, to deficyt kaloryczny. Otóż oprócz samego matematycznego podejścia do wyliczania zapotrzebowania kalorycznego, należy również wziąć pod uwagę adaptację organizmu.
Dlaczego pomimo wstępnego wprowadzenia deficytu kalorycznego u osób, które chcą się odchudzać, dalej systematycznie stosuje się ucinanie kalorii? Przecież i tak jesteśmy na deficycie…
Organizm dostosowuje się! Od zarania dziejów organizm ludzki w drodze ewolucji posiadał zdolność dostosowania się do warunków świata, który go otaczał np. zmieniając metody żywienia (kiedyś i obecnie stosowane Paleo, oparte na żywieniu wg zasad człowieka pierwotnego). Choć podany przeze mnie przykład wydaje się być wzięty z „kosmosu” – rzeczywiście chodzi po prostu o adaptację do każdego rodzaju warunków.

 

Jakie skutki rzeczywiście wywołuje wprowadzenie „magicznej godziny 18” do reżimu żywieniowego, zarówno u osób aktywnych fizycznie i tych mniej?

Brak spożywania pokarmów nie jest dobrym rozwiązaniem! Każdy człowiek, organizm potrzebuje zasilania – jedzenia. Jeśli nie dostarcza w pożywieniu odpowiedniej ilości kalorii – organizm nie będzie sprawnie funkcjonował.
Najczęstszym błędem żywieniowym z jakim spotykam się w drodze konsultacji dietetycznych z podopiecznymi, nie jest problem jedzenia zbyt dużych pokarmów zarówno pod kątem ich objętości, jak i częstotliwości.
Osoby sięgające po doradztwo w kwestii żywienia przyznają się do tego, że:
– ich system żywienia jest bardzo nieregularny np. całodzienna praca i „napad” na lodówkę wieczorową porą
– łączą paliwa energetyczne w postaci węglowodanów z tłuszczami (np. chleb z jajecznicą, tłuste mięsa dużą porcją ziemniaków (często zapijane sokiem)
– podjadają pomiędzy głównymi posiłkami, zwykle słodkości

Pierwszą zasadą jaką te osoby powinny się kierować, jest wprowadzenie porządku i ustabilizowanie systemu żywienia – odpowiednie pory posiłków, odpowiednia objętość posiłków i dobór makroskładników. Jedzenie jeszcze mniej, w sytuacji, gdy te osoby nie jedzą w cale dużo – jest błędem, tym samym sam post niewiele pomoże.

*Swojego czasu łączyłem system studiów dziennych z pracą na nocne zmiany. Wg zasady braku spożywania posiłków po godzinie 18 – chodziłbym jak zombie, nie mając skąd czerpać energii aż do białego rana. Czy takie rozwiązanie miałoby jakiś sens?

 

Nie możemy generalizować każdego organizmu.

 

Mamy różny rodzaj pracy, zasypiamy w innych porach, funkcjonujemy na innych „obrotach” i w odmiennym natężeniu wysiłku fizycznego. Dwugodzinny post dla osoby, która zasypia o godzinie 20 nie jest trudny w utrzymaniu. Przestrzegamy post, więc chudniemy? Weźmy jednak pod uwagę fakt, że osoba kładąca się spać wcześniej, zapewne też wcześniej wstaje. Co za tym idzie? Wcześniej zaczyna spożywać posiłki, tym samym jedna z zaleta tego „magicznego” systemu – mniejsza sumaryczna kaloryczność pod koniec dnia, wzbudza wątpliwości. Posiłek, która znika po 18s – pojawia się rano, kiedy inni śpią i nikt nie widzi 🙂 Tylko ciiiiii…
Zbyt niska kaloryczność może wpływać bardzo niekorzystnie na wszelkie procesy naszego organizmu. Jemy mniej, by chudnąć, podczas gdy dostarczanie jedzenia napędza również proces spalania tkanki tłuszczowej. Brzmi nieprawdopodobnie, jednak takie są fakty.
Takie postępowanie może wzbudzić tzw. tryb awaryjny organizmu, co zwykle skutkuje również nagromadzeniem wody i tłuszczu – sytuacja odwrotna od zamierzonej. Nasz organizm niezależnie od naszej woli potrafi reagować na sytuacje, które mogą doprowadzić do pogorszenia jego kondycji.  Jest uzbrojony w system, który informuje nas na przykład o zbyt niskim spożywaniu płynów – zwyczajnie pobudza pragnienie, przez co podświadomie je uzupełniamy. W przypadku, gdy dostarczamy mu zbyt mało kalorii – organizm również widzi zagrożenie! Mając swoje zapasowe zasoby energii (np. tkanka tłuszczowa), które zaczyna tracić, przy jednocześnie zbyt małej podaży kalorii (energii na bieżąco) – organizm w końcu zacznie się bronić, blokując pozbywanie się tkanki tłuszczowej – podkreślam -zapasu energii! W konsekwencji dochodzisz do momentu, w którym jesz bardzo mało, a nie gubisz tkanki tłuszczowej. Gdy w wyniku frustracji zaczniesz podjadać – organizm postara się odłożyć tkankę tłuszczową i ponownie nie dopuścić do takiej sytuacji tworząc tzw. efekt jojo.

 

Zatem…
Czy system magicznej godziny 18 jest zatem dobrym, skutecznym rozwiązaniem?

– niestety głównym czynnikiem ograniczającym ten system jest funkcjonowanie naszego organizmu   względem zegara biologicznego – nie jest przeznaczony dla każdego
– brak dostarczania posiłków, który oferuje ten „system” nie jest rozwiązaniem – organizm musi mieć paliwo, by sprawnie funkcjonować (co w dalszym etapie skutkuje gubieniem tkanki tłuszczowej)
– ważniejszym elementem niż sama kaloryczność  jest to, z jakich makroskładników te kalorie się biorą (w tym wypadku)
– zdecydowanie lepiej jest zadbać o post poranny, kiedy nie zalega w nas żaden pokarm, a organizm szukający energii do sprawnego funkcjonowania – znajdzie je w tkance tłuszczowej, bez naszej dodatkowej ingerencji (tylko w momencie, gdy sami nie dostarczamy pokarmu)
– ciekawostką może być fakt, że posiłek przed snem składający się z węglowodanów pozwala nam na głębszy sen, tym samym lepszą regenerację – szkoda z tego nie skorzystać 🙂

https://www.facebook.com/TrenerPrzemo/

Komentarze